Dzisiejszy dzień w Oberstdorfie był dla wszystkich bardzo pracowity. Najpierw odbyły się dwie serie treningowe. Górą byli w nich Daniel Andre Tande i Stefan Kraft. Polacy prezentowali się solidnie, ale nie zachwycająco – cóż, trzeba przyznać, że trochę nas już rozpieścili. Dawid Kubacki po skokach na 210 i 195 metrów był 5. i 18. Podobnej długości skoki oddawali Piotr Żyła i Kamil Stoch – zajmując w czasie obu treningów miejsca w czołowej piętnastce.

Ledwo skoczkowie oddali drugi skok, a już rozpoczęły się kwalifikacje. Wygrał je Johann Andre Forfang przed Timim Zajcem. Dawid Kubacki po skoku na 212,5 m znów był piąty. 🙂 Siódme miejsce zajęli ex aequo Kamil Stoch (211 m) i Stefan Kraft (210 m). Do konkursu awansował jeszcze piętnasty Piotr Żyła i dwudziesty szósty Kuba Wolny. Warto jeszcze wspomnieć o jednym wydarzeniu – na skoczni mamuciej zadebiutował nasz junior, Paweł Wąsek. W pierwszym skoku osiągnął 168 metrów, a w drugim już 180,5 m – pozycje w czołówce były poza jego zasięgiem, skok na 168,5 metra nie dał kwalifikacji, ale jak to się mówi: najtrudniejszy pierwszy krok. 😉 Przed Pawłem jeszcze dwa dni lotów narciarskich, więc trzymamy kciuki za powodzenie.

Zawody zaczęły się kilka minut po godzinie szesnastej, więc kibice musieli od rana planować sprawny powrót do domu, aby ich nie przegapić. Komu się nie udało dotrzeć na czas, z pewnością ma powody żałować. W pierwszej serii polscy skoczkowie skakali wyśmienicie – co jeden, to dalej. Ostatecznie cała czwórka zmieściła się w pierwszej ósemce! Jakub Wolny świetnym skokiem na 223 metr poprawił swój rekord życiowy. Takiego wyniku pozazdrości mu już nie jeden zawodnik. Dawid Kubacki wylądował półtora metra bliżej, ale przy gorszych warunkach wietrznych (coś natura ostatnio nie jest mu przychylna), więc wyprzedził młodszego kolegę, a ostatecznie zajął miejsce – a jakże by inaczej – piąte! Tuż zanim uplasował się Timi Zajc, który skoczył 220 metrów. Na samym czele sklasyfikowano Kamila Stocha (233 m) i Piotra Żyłę (236 m). Lot tego drugiego był najdłuższy, ale zaraz po nim obniżono belkę aż o dwie pozycje, dlatego Kamil bez problemu go wyprzedził. Lider Pucharu Świata, Ryoyu Kobayasi był 12. A wszyscy z niecierpliwością czekali na rozstrzygnięcie. W naszym ulubionym telewizyjnym studio już niemal dyskutowano o tym, ilu Polaków zmieści się na jednym podium.

Podium piątkowego konkursu, fot. J. Malinowska

Co by nie mówić, ostateczne wyniki były nieprzewidywane. Wygrał Timi Zajc, który był szósty po pierwszej serii i może dzięki temu – bo na sam koniec warunku się wyraźnie pogorszyły –  zdołał w finale wylądować na odległości 233,5 m. Piękny skok i w pełni zasłużone zwycięstwo. To się nazywa debiut smoka! Albo mamuta. 😉 Drugie miejsce zajął Dawid Kubacki, który jako jedyny z czołówki konkursu wygrał z tylnym wiatrem i pociągnął skok daleko poza dwusetny metr. Do zwycięzcy zabrakło mu ponad 5 punktów. Podium uzupełnił Markus Eisenbichler, siódmy po pierwszej serii. Kamil i Piotrek przesunęli się za czwarte i piąte miejsce. Kuba Wolny ostatecznie był 25.

Po konkursie odbyła się tradycyjna konferencja prasowa z udziałem trzech najlepszych zawodników. Dawida Kubackiego zapytano, czy jest zadowolony z dzisiejszych skoków, czy może uważa, że mógł skakać lepiej. Ten odpowiedział bez wahania: – Oczywiście zawsze można oddawać lepsze skoki, a jeśli chcę być w czołówce, to moje zadanie polega na tym, żeby je wciąż poprawiać. Dzisiaj moje skoki były na całkiem dobrym poziomie i jestem zadowolony z pracy jaką wykonałem na skoczni. A więc tak, po dzisiejszym dniu jestem szczęśliwy.

Warunki na skoczni nie były optymalne, szczególnie w drugiej serii. Dawid odnosił się do tego, że szczęście specjalnie nie sprzyjało mu ani w jednej, ani w drugiej rundzie. – Nie patrzyłem jakie warunki wietrzne panowały w czasie mojego drugiego skoku. W pierwszej serii nie były korzystne, ale po prostu oddałem dobre skoki i dzięki temu wylądowałem daleko. I nie odczuwałem problemów w locie.

Dawid Kubacki – pierwsze podium na skoczni mamucie, fot. J. Malinowska

A czy Polacy widzą się w roli faworytów w Seefled? – Skupiałem się tylko na swoim zadaniu, bo do Seefeld jeszcze trochę czasu i wiele konkursów. Ciągle wiele pracy przed nami. Nie analizujemy wyników  pod kątem mistrzostw świata.  Ale wiem, że pracuję po to, by być bardzo dobrym, i że cała polska kadra prezentuje dobrą formę. Wciąż jesteśmy w czołówce. Musimy więc kontynuować to, co robimy.

Nie zabrakło również pytania odnoszącego się do ostatnich doniesień medialnych o rezygnacji Wernera Schustera ze stanowiska trenera niemieckiej kadry. Od razu pojawiły się spekulacje, że jego następcą mógłby zostać  Stefan Horngacher.

Prowadzący poprosili Dawida o skomentowanie jakim trenerem i osobą jest obecny szkoleniowiec Polaków. Kubacki odpowiedział:  – Jak można zobaczyć na skoczni, Stefan Horngacher jest niezłym trenerem i pracuje nam się z nim bardzo dobrze. Wiem, że może się zastanawiać nad zmianą pracy, ale cóż, robimy razem świetną robotę, więc myślę, że ma całkiem mocne argumenty, by pracować dalej z nami. 

Brawo!, fot. J. Malinowska

Dzisiejsze podium to – uwaga 🙂 – piąte podium Dawida Kubackiego w obecnym sezonie. I pierwsze na skoczni mamuciej. Bijemy brawo! I przed telewizorami, i pod skocznią, bo tak, Fanklub po raz kolejny ma na skoczni przedstawicielstwo. 🙂

Oczywiście pojechaliśmy tam nie tylko po to, aby przynosić szczęście, wkrótce Was zaprosimy na relację zdjęciową, a było na co patrzeć!

Leave a Reply