Pewnego razu w pracy kolega Hiszpan pochwalił się:

– Na Olimpiadzie w Londynie zdobyliśmy więcej medali niż wy!

– Tak? – uśmiechnęłam się. – A jak tam ostatnie zimowe igrzyska?

– No cóż…  – westchnął. – Co racja, to racja!

No właśnie… Bo z czym kojarzy się Wam Hiszpania?

Jak to stwierdził kiedyś przyjaciel, który przyjechał na Erasmusa do Gdańska:

– Kasia, dlaczego wszyscy, kiedy wspominam skąd jestem, mówią: „Hiszpania? Flamenco, guitarra, playa, corrida!”. Przecież ja nie potrafię tańczyć, nie gram na gitarze, jestem przeciwny corridzie i nie przepadam za plażą! Takie macie o nas stereotypy?

Statystyczny Polak, kiedy mówi, że był w Hiszpanii, ma na myśli Barcelonę i jej okolice, Wyspy Kanaryjskie albo – ewentualnie – jakieś miasto na południu. Tam, gdzie jest ciepło, jest plaża i morze. Polak, który choć trochę interesuje się kulturą Hiszpanii, pokusi się jeszcze o zwiedzenie Madrytu lub Sevilli. Ale kto odwiedza północ? Pewnie miłośnicy niższych temperatur, bo w północnej części Półwyspu panuje klimat zbliżony do naszego. Oznacza to, że jak u nas, występują tam kolejno cztery pory roku. W tym zima.

Ale dlaczego właściwie piszę o Hiszpanii na stronie poświęconej skokom narciarskim?

Otóż Hiszpanie też kiedyś skakali! I to właśnie w północnej części kraju. Turyści, którzy odwiedzają Barcelonę nie mają pojęcia, że tak blisko znajduje się jeden z bardziej znanych kompleksów skoczni.

Nie mogę powiedzieć, że znam Hiszpanię jak własną kieszeń. Człowiek dopiero z biegiem czasu odkrywa, że coś, co na pozór jest nierealne, może okazać się możliwe. Fascynacja Hiszpanią rozwijała się u mnie równolegle z pasją do skoków, jednak w życiu nie przyszło mi do głowy, żeby szukać tam skoczni. I dopiero w czasie ostatniej wizyty w Madrycie, czyli w 2013 roku, usłyszałam pewne wieści na ten temat. Szkoda, że tak późno! Gdybym podczas wcześniejszych podróży wiedziała, że byłam tak blisko nieczynnych już obiektów, to z pewnością poszukałabym ich na własną rękę. Może jeszcze kiedyś wrócę do Hiszpanii i będzie ku temu okazja, ale póki co, muszę wesprzeć się Internetem i moim kolegą z pracy – najlepszym źródłem informacji. 🙂

Jak się okazuje, w Hiszpanii było wiele miejsc, w których znajdowały się skocznie. Dzisiaj śmiało możemy o nich powiedzieć, że są zapomniane. Zapraszam więc na krótką podróż po obiektach narciarskich zabłąkanych w największym państwie Półwyspu Iberyjskiego.

VALL DE NURIA

vall de nuria. mapa

Historia skoków narciarskich w Hiszpanii sięga początków XX wieku. Wtedy to, w 1907 roku pierwsi aktywni skoczkowie pojawili na zboczach góry w miejscowości Vall de Nuria. A w latach 1912-1913 zbudowano tam prawdziwą skocznię K55.

Niestety, dzisiaj można odnaleźć tylko jej pozostałości.

vall de nuria.skocznia
Pozostałości po skoczni w Vall de Nuria, fot. R. Sommer (www.schanzenfotos.de)

LA MOLINA

la molina.mapa

W regionie La Molina także skakano już na początku XX wieku. W latach trzydziestych wybudowano skocznię „Font Canaleta”, na której pierwszy skok oddał słynny norweski zawodnik, Sigmund Ruud, uzyskując odległość 38 metrów. W  roku 1995 skocznia „Font Canaleta” została zmodernizowana. Szkoda, że zbiegło się to w czasie z rozwiązaniem hiszpańskiej reprezentacji w skokach narciarskich.

W Hiszpanii w latach 1936-39 trwała wojna domowa, a chociaż państwo to oficjalnie nie brało udziału w II wojnie światowej, to potrzebowało dużo czasu, aby się odbudować, a tym samym zacząć ponownie rozwijać wszelkie konkurencje sportowe. Reaktywacja skoków miała miejsce w roku 1958, zaś odbudowa skoczni w roku 1973.

25 marca 1979 roku powstała nowa skocznia „Trampolín Albert Bofill Mosella”, tym razem 75-metrowa. W tym samym roku zapoczątkowano coroczny Puchar Króla, który odbywał się w La Molina aż do roku 1992.

Zdobywcy Pucharu Króla
1979 Johan Saetre NOR
1980 Johan Saetre NOR
1981 Willi Puerstl AUT
1982 Ibano Wegher ITA
1983 Halvor Persson NOR
1984 Bernat Sola SPA
1985 Konkurs się nie odbył
1986 Georg Waldvogel RFN
1987 Bernard Guillaume FRA
1988 Konkurs się nie odbył
1989 Kent Johanssen NOR
1990 Werner Rathmayr AUT
1991 Andreas Scherer GER
1992 Sebastien Frenot FRA

Jak widać, nawet Hiszpan coś kiedyś wygrał. 🙂

Skocznia Font Canaleta w La Molina
Skocznia Font Canaleta w La Molina, fot. R. Sommer (www.schanzenfotos.de)

 

Od lewej do prawej Ángel Joaniquet Alex Velasco i Guillermo
Od lewej: Ángel Joaniquet, Alex Velasco i Guillermo Rosal na skoczni K40 w La Molina, fot. L. Fajardo (www.saltos-esqui.com)

Carlosa Lafitte, skoczek reprezentujący w tamtych czasach Hiszpanię, tak wspomina swoją przygodę ze skokami narciarskimi:

Byłem w drużynie narodowej w sezonie ‘81-82. Czołówkę stanowili wtedy Juan Meno, José Ribera i Ángel Joaniquet. Trenowała też grupka aspirantów, którą tworzyli Bernat Sola, Guillermo Rosal, Alex Velasco i Rogelio Sastre. Byli też juniorzy, w których pokładano ogromne nadzieje, czyli Patrick Ludi, Pedro Santos i ja (cóż, pozostałem niestety tylko nadzieją). Trenerem był Willi Purstl, Austriak, który zmuszał nas do jedzenia na śniadanie musli przypominającego kleik i kazał nam biegać całymi dniami po górach. To był wspaniały rok: jeździliśmy na nartach, spotykaliśmy się codziennie, prawie w każdy weekend chodziliśmy trenować lub jeździliśmy na zawody w przeróżne miejsca. Spotykaliśmy drużyny z innych części kraju, np. drużynę z Aragón lub Cantabria, a także drużynę narodową. Później zostałem trenerem Federacji Baskijskiej, która istniała aż do czasu zakończenia skoków w Hiszpanii, czyli 1995 roku.

La Molina zima
Kompleks La Molina zimą, fot. R. Sommer (www.schanzenfotes.de)

Warto dodać, że skocznia w La Molina pozostaje do dziś najlepiej zachowanym obiektem w całej Hiszpanii. Stanowi też znany ośrodek sportów zimowych i zgodnie z tym, co opowiada mój kolega z pracy (który jeździ tam na nartach każdej zimy), czasami skaczą tam młodzi ludzie. Nie do końca legalnie. 😉

SIERRA NEVADA

sierra nevada.mapa

Tak, oczy Was nie mylą! Na południu, w okolicach Granady znajduje się góra, gdzie sypie śnieg. Taka atrakcja wiecznie gorącej Andaluzji. 🙂

W jej pobliżu, w roku 1925 zorganizowano po raz pierwszy Tydzień Sportów Zimowych w Sierra Nevada. Impreza ta odbywała się prawie każdego roku, aż do lat pięćdziesiątych, z wyłączeniem okresu wojen. Jedną z dyscyplin były skoki narciarskie, które rozgrywały się na malutkim obiekcie o punkcie konstrukcyjnym K25.

skoki w sierra nevada
Skoki narciarskie w Sierra Nevada (www.nevasport.com)

NAVACERRAD

navacerrad.mapa

Również w okolicy Madrytu, na tamtejszej stacji narciarskiej, istniała skocznia K30, po której dziś nie ma niestety ani śladu. Odbywały się tam różne konkursy rangi krajowej. Skocznia Luis Arias przeszła kilka modernizacji, które pozwoliły na oddawanie skoków o długości nawet 30 m.

Luis Arias zima
Kompleks Luis Arias zimą (www.nevasport.com)

ALTO CAMPOO

alto campoo.mapa

Stacja narciarska Alto Campoo w Kantabrii także posiadała swoją małą skocznię K20. W latach osiemdziesiątych trenowali tam młodzi chłopcy z pobliskich miejscowości.

Tak wspomina ten okres jeden z nich, Félix Collantes:

Rozpocząłem skakanie w roku 1987 na stacji narciarskiej Alto Campoo. Byliśmy dość dużą grupą prowadzoną przez Toño Abada, wspaniałego trenera. Pamiętam takie nazwiska jak: Francisco Ruiz Peña, i jego brat Pinky, Manuel Rabago, Miguel Tsuchiya, Oscar Lombraña, Sergio Gutiérrez, Álvaro Merino, Manuel Merino, Fosi, Luis Antonio Sanz, Ciro i Jorge Juan Peón… Na pewno o kimś zapomniałem. Z tej grupy wyłonili się dwaj świetni skoczkowie: Miguel Berrouet i Jerónimo Lantaró. Obaj pojechali do Jaca wraz z reprezentacją narodową.  My, którzy zostaliśmy tutaj, trenowaliśmy w weekendy na Alto Campoo na dość prowizorycznych skoczniach, tworząc je z tego, co akurat wpadało w ręce. Nim otrzymaliśmy odpowiedni sprzęt, skakaliśmy na nartach alpejskich – luzowaliśmy trochę nasze buty by mieć lepszą kontrolę nad ruchem – i bez kombinezonów… Owszem, mieliśmy kaski, które zafundowała nam Federacja z okazji Olimpiady w Calgary. Nieco później dotarły do nas pierwsze narty (Kneissl, Elan, Fischer), kombinezony Assega oraz buty nieznanej marki.

Nie trenowaliśmy tylko na Campoo, czasem jeździliśmy do Astún, aby poćwiczyć w lepszych warunkach i z bardziej doświadczonymi trenerami, jak np. Luis Fajardo. Czasem bywaliśmy także w La Molina, gdzie funkcjonowały skocznie z prawdziwego zdarzenia. W Jaca i La Molina spotykaliśmy się niekiedy z drużyną narodową. Współdzieliliśmy hotel i skocznię, a zatem całe dnie spędzaliśmy razem. Pamiętam reprezentantów doskonale, chociaż nie wiem, czy oni nas też… Dla mnie byli prawie idolami; dobrze skakali na dużych obiektach, jeździli trenować do ówczesnej Jugosławii… No i byli starsi.

Każdego roku odbywał się Puchar Hiszpanii w narciarstwie alpejskim, nordyckim oraz w skokach. Ja startowałem w Navacerrada, Sierra Nevada, Cerler, Astún, i Pas de la Casa. Raz w Cerler zająłem pierwsze miejsce w kategorii młodzieżowej, chociaż pamiętam, że zwycięstwo należało się wtedy jednemu Katalończykowi, który po znakomitym skoku w pierwszej serii, był tak zachwycony i zdenerwowany z powodu kamer lokalnej telewizji, że w finale upadł, oddając mi zwycięstwo.

JACA – ASTUN

jaca. mapa

Stacja w Astún w Pirenejach mogła się pochwalić prawdopodobnie najlepszą i największą skocznią w Hiszpanii (HS-91), która miała nawet homologację FIS ważną do 2000 roku! W latach 1981 i 1995 gościła skoczków podczas zawodów Uniwersjady Zimowej. Co ciekawe, Jaca niedawno kilkakrotnie ubiegała się o organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich, jednak przegrała w walce z kanadyjskim Vancouver w 2010 roku i z Soczi w 2014 roku. Konkursy w skokach narciarskich miały się odbywać właśnie w Astun.

uniwersjada jaca luis fajardo
Luis Fajardo w czasie Uniwersjady w Jaca (www.nevasport.com)

Jose Ramón Romarate (Toti), jeden ze skoczków z Kraju Basków, opowiada:

Zacząłem skakać w Astún, ponieważ pochodzę z Bilbao oraz należałem do Federacji Baskijskiej. Właśnie tam ćwiczyliśmy wraz z Carlosem López Lafitte i Federacją Aragońską. Sami budowaliśmy miejsca do ćwiczeń, patrząc na dużą skocznię i marząc, by tam kiedyś skoczyć. Spędzaliśmy dużo czasu, by móc osiągnąć ten cel…

Wspomnieniami z tamtych lat dzieli się także Angel Joaniquet, jeden z trzech hiszpańskich skoczków, którzy brali udział w zimowych Igrzyskach Olimpijskich.

Pod koniec lat 70. skoki zaczęły mieć w Hiszpanii znaczenie. Gdy zrozumiano, że zaczęły się rozwijać, zatrudniono świetnego trenera z Jugosławi, Ivo Cernileca, który włożył wiele pracy w to, by nas dobrze przygotować do startów. Wówczas rozpoczęły się nasze pierwsze wyjazdy za granicę.

Na początku lat 80. tylko dwóch skoczków skakało regularnie w Pucharze Świata. W 1982 roku dołączył do nich Willi Purstl, dzięki którem skoki rozwinęły się jeszcze bardziej i skoczkowie z Hiszpanii regularnie uczestniczyli w zawodach najwyższej rangi. Dlatego też można było nas zobaczyć na skoczniach w Sarajewie w 1984 roku.

Po Olimpiadzie, Bernat Sola, Paco Alegre i Jesus Lobo nadal skakali, razem z kilkoma innymi zawodnikami, jednak nie pamiętam ich nazwisk. Wielu z nich wkładało wiele wysiłku w treningi, aż do zamknięcia kadry. Pewnego dnia Federacja zdecydowała się na zakończenie skoków w Hiszpanii.

skocznia Jaca Astun
Skocznia Jaca Astun (www.nevasport.com)

JACA – CANDANCHU

candachu.mapa

O istnieniu tej skoczni można dowiedzieć się dzięki pewnemu Internaucie, który zamieścił komentarz na stronie nevasport.com:

W Candanchú także istniały skocznie i odbywały się na nich zawody w skokach. Jedna z nich była obiektem naturalnym i znajdowała się w strefie Rinconada, blisko „El Piano”. Druga, sztuczna, usytuowana została obok starego wyciągu narciarskiego „De la Olla”, w pobliżu  „Reina Sofia”. Była krótka, źle położona, gdyż zbyt daleki skok mógł się skończyć lądowaniem w rzece. Na starych fotografiach można ją zobaczyć. Tę pierwszą, naturalną, wciąż można odszukać pomiędzy trawami, blisko Monolitu „Tubo de la Zapatilla”.  Niestety, nie pamiętam szczegółów konkursów, ale jestem pewien, że się odbywały.

Reprezentacja Hiszpanii w skokach narciarskich

Z powodu początkowych sukcesów skoczków hiszpańskich w latach 80. (w 1987 roku na zawodach Pucharu Świata w Sapporo Bernat Sola był 14.), Hiszpański Związek Sportów Zimowych zdecydował się na utworzenie drużyny narodowej w La Molina, aby zawodnicy mogli współzawodniczyć w Pucharze Świata z konkurentami na odpowiednim poziomie.

Uniwersjada Astún 1981 Od lewej do Prawej Guillermo Rosal
Uniwersjada Astún 1981. Od lewej: Guillermo Rosal, Luis Fajardo i Bernat Solá (www.saltos-esqui.com)

 

Górny rząd (od lewej do prawej) Luis Fajardo Pedro Santos
Górny rząd (od lewej): Luis Fajardo, Pedro Santos, Alex Velasco, Juan Meno, Guillermo Rosal (Tomás Cano, Rogelio Sastre, Patrick Ludi, Bernat Solá, Willi Pürstl (trener austracki). Dolny rząd: Jesús Lobo, José Rivera (www.saltos-esqui.com)

Pod koniec lat 80. trenerem ekipy był Czech Josef Samek, zaś później, w latach 1990-1994 dobrze znany kibicom skoków narciarskich, Vasja Bajc. Następnym trenerem został Luis Fajardo (wcześniejszy asystent Słoweńca), który był odpowiedzialny za reprezentację hiszpańską aż do jej zawieszenia.

Ostatni dwaj skoczkowie, jacy skakali w barwach Hiszpanii w zawodach międzynarodowych to Artur Samará i David Caballero. Samará zajął dwa razy 26. miejsce w zawodach Pucharu Kontynentalnego we francuskim Beuil w sezonie 1995/96, a więc w czasach, gdy międzynarodową karierę zaczynał Adam Małysz, a Dawid Kubacki oddawał swoje pierwsze skoki.

Bernat Solá. Puchar Świata w Lahti 1989
Bernat Solá w czasie Pucharu Świata w Lahti w 1989 r. (www.saltos-esqui.com)

Oficjalny koniec skoków narciarskich w Hiszpanii datuje się na rok 1994. Kiedy o tym pomyślę, ogarnia mnie smutek. Skoro do dziś swoich reprezentantów wystawia Turcja, a Włochy i Francja mają zawodników znanych na świecie, to dlaczego nie Hiszpania?

Z opowieści mojego kolegi wynika, że w tym kraju ciągle są tacy, którzy skaczą, ale jak już wspomniałam, nie są to profesjonalne treningi. Obecnie nie ma ani jednego Hiszpana, który posiadałby licencję FIS. Można więc z żalem stwierdzić, że funkcjonujące kiedyś obiekty odejdą w zapomnienie razem z tymi, którzy na nich startowali. Inna sprawa, że wymienieni przeze mnie skoczkowie w Hiszpanii nie są znanymi osobami. Skocznie już prawie nie istnieją. Nie tylko więc oni są zapomniani, ale i same skoki narciarskie. Nie ma sukcesów, nie ma chętnych, nie ma pieniędzy – błędne koło się zamyka. Organ nieużywany umiera i to samo stało się niestety ze skokami w Hiszpanii…

Chociaż reprezentanci tego kraju nigdy nie odnosili znaczących sukcesów, to jednak sam widok flagi hiszpańskiej, nawet tylko na liście startowej zawodów najniższej rangi, sprawiłby mi ogromną radość. Warto wspomnieć, iż Eddie Edwards, znany jako zagorzały wielbiciel ostatnich miejsc, przegrał walkę o tę pozycję przed zimowymi igrzyskami olimpijskimi w Calgary, wyprzedzając właśnie Hiszpana –  Jesúsa Lobo.

Ale żeby nie kończyć tak pesymistycznie, przypomnę, że w La Molina skocznia jest wciąż w dobrym stanie, więc nadzieja pozostaje. 🙂

Kasia N.

Źródła:

http://www.saltos-esqui.com

http://www.skisprungschanzen.com

http://www.nevasport.com

http://www.elmundo.es

http://www.schanzenfotos.de

Google Maps

Genís Camí Subirá 😉

Leave a Reply