Oto dobiegły końca smutne dni bez skoków narciarskich. Najlepsi skoczkowie z całego świata wreszcie zakończyli żmudne przygotowania, spakowali narty, kombinezony i buty i przyjechali rywalizować w Pucharze Świata. Do Polski, bo już trzeci rok z rzędu gospodarzem pierwszego konkursu w sezonie była Wisła.

Dopisali nie tylko zawodnicy, ale i kibice. Skocznia była absolutnie pełna!

Każdy, kto wyjrzy za okno natychmiast zauważy, że w naszym kraju do śnieżnej zimy jeszcze daleko, ale to nie przeszkodziło organizatorom w przygotowaniu skoczni. Spisali się bardzo dobrze, zeskok przygotowany był jeszcze lepiej niż w ubiegłych latach, ale to niestety nie zapobiegło – jak co roku – kilku wywrotkom. Wszystkich pechowcom życzymy dużo zdrowia!

W Wiśle i na skoczni oczywiście nie mogło zabraknąć przedstawicielstwa Fanklubu!

Trzymaliśmy kciuki za Dawida i za całą polską drużynę. No i świetnie bawiliśmy się na trybunach. 🙂

W sobotę, po pierwszej serii, apetyty były wyjątkowo wysokie, bo Polacy prowadzili z przewagą 11,1 punktu nad Austrią. Skoki narciarskie, nie byłyby jednak skokami narciarskimi, gdyby wszystko szło tak łatwo. Ostatecznie – jak to uprzejmi gospodarze – daliśmy się wyprzedzić nie tylko Austriakom, ale także Norwegom. Wszak Polska słynie z gościnności, prawda? 🙂

Nas bardzo ucieszyło, że zawody drużynowe z najlepszym wynikiem indywidualnym w stawce zakończył Dawid Kubacki.

Niedzielny konkurs rozpoczął się o bardzo nietypowej porze – wszyscy musieliśmy się zameldować na skoczni już przedpołudniem. Podobno przez transmisję z Eurowizji…

Obawy co do pogody niestety nie okazały się bezpodstawne. Stali bywalcy w Wiśle Malince dobrze wiedzą, że wiatr na tej skoczni zwykle uspokaja się dopiero wieczorem. Niespodzianki nie było i pierwszy w tym sezonie konkurs zamienił się w małą loterię fantową. Wiatr dmuchał raz z przodu, raz z tyłu, raz mocniej, raz słabiej… Nie każdy miał na tyle szczęścia, by wyciągnąć dobry los. Wystarczy wspomnieć, że mistrz świata, Markus Eisenbichler wylądował na 73 metrze i był… ostatni.

W drugiej serii wystąpiło trzech Polaków. Maciek Kot ostatecznie został sklasyfikowany na 25. miejscu. Dawid Kubacki awansował z miejsca 14. na siódme (mamy nadzieję, że ta siódemka będzie bardzo szczęśliwa 🙂 ).

A Kamil Stoch zamienił pozycję 12. na najniższy stopień podium! A co!

Pogoda pogodą, ale musimy przyznać, że niesamowicie cieszymy się, że rozpoczął się sezon zimowy. Przed nami tyle emocjonujących chwil: przed telewizorem i pod skocznią, blisko i bardzo, baaardzo daleko ;). Pozostaje więc przekazać Wam to, co Dawid powiedział nam na pożegnanie – do zobaczenia na skoczni!

P.S. Chyba możemy mieć nadzieję, że wiatr już pofiglował sobie ile chciał i w kolejnych zawodach będzie tylko spokojniej? 🙂

Więcej zdjęć znajdziecie w naszej galerii z Wisły.

Wszystkie zdjęcia autorstwa Ewy Knap

Leave a Reply