Ach, co to był za konkurs.

Po pierwsze, wcale miało nas tam nie być, a jednak dotarliśmy. I całe szczęście! Są konkursy, które zostają w pomięci na zawsze. Są też takie, na których nas nie było i żałujemy do tej pory. Inna sprawa, że nie da się ukryć, że spontaniczne wyjazdy często okazują się najlepsze. Tak było i tym razem. Skocznia im. Paula Ausserleitnera robi wrażenie i w środku dnia, i wieczorem. Aż miło patrzeć.

Kibice w różnorakich barwach dodają zawodom niepowtarzalnego kolorytu.

Dawid Kubacki bezapelacyjnie wygrał serię próbną, a my nie wiedzieliśmy czy stresować się przez to mniej, czy bardziej.

Kolejne pary zawodników oddawały swoje skoki, a nasze serca biły coraz mocniej. Zwłaszcza, że rywali skakali jak natchnieni. Nikt nie zamierzał tanio oddawać skóry.

Skok na 143 metry w pierwszej serii sprawił, że chyba niejeden kibic stracił głos. Ach, co to był za skok! Do wygranej w całym Turnieju pozostał tylko krok… Niby mówi się, że najtrudniejszym jest ten pierwszy. Można polemizować. Sport jest na tyle nieprzewidywalny, że często trudniej wykonać ten ostatni, najważniejszy krok. I postawić kropkę nad i.

Ale przecież nie tylko Dawid! Kciuki trzymamy za wszystkich naszych reprezentantów.

Skoczkowie byli dla nas, kibiców, wyjątkowo łaskawi, bo mogliśmy oglądać wiele pięknych skoków. A konkurs na wysokim poziomie, emocje, rywalizacja do ostatniego skoku to właśnie to, co kibic lubi najbardziej.

No dobra. Rywalizację do ostatniego skoku trochę popsuł Dawid, bo wygrał wszystko. Ale chyba mu wybaczymy? 🙂

Po ostatnim skoku była wielka radość i przeogromna duma. Zrobił to!!! W świetnym stylu wygrał Turniej Czterech Skoczni, jako trzeci Polak, po Adamie Małyszu i Kamilu Stochu. Zaszczytne grono, prawda?

Na trybunach polskie flagi wcale nie dominowały. To, ilu jest kibiców z Polski, okazało się dopiero wtedy, gdy Dawid stanął na najwyższym stopniu podium i rozbrzmiał Mazurek Dąbrowskiego. Hymn Polski został dwukrotnie, głośno i uroczyście odśpiewany, a niejednemu ścisnęło się gardło ze wzruszenia. My też, i pod skocznią, i przed telewizorami ukradkiem (albo i nie 🙂 ) ocieraliśmy łzy.

Później przyszedł czas na wywiady, zdjęcia, gratulacje i jeszcze raz wywiady.

Dopiero na koniec udało się podejść do nowo upieczonego Zwycięzcy i zobaczyć z bliska złotego orła. Tak powstało zdjęcie, która na zawsze zapisze się w historii Fanklubu. Kto wie, co przyniesie przyszłość? Może Dawid wygra Turniej jeszcze i pięć razy? Ale ten, zawsze będzie tym pierwszym.

Więcej zdjęć z Bischofshofen:

Wszystkie zdjęcia autorstwa Ewy Knap.

Leave a Reply