Spokojnie, powoli, dajcie mi chwilę. Zanim zniechęceni tytułem przewiniecie dalej („Co? Psychologia? Co się tu będzie działo? Idę znaleźć coś ciekawego do czytania, a nie jakiś pseudonaukowy bełkot!” czy cokolwiek jeszcze mogliście właśnie pomyśleć), pozwólcie mi spróbować. Bardzo mocno wierzę w to, że każdy kibic (nie tylko) skoków narciarskich może wiele zyskać na poszerzeniu swojej wiedzy z tego „zakulisowego” zakresu, na odwróceniu medalu i sprawdzeniu, co czai się po drugiej stronie…

Bo przecież niby wszyscy wiemy, że sport, to nie tylko aspekty fizyczne. Widzieliśmy wiele razy, jak pomimo perfekcyjnej techniki, siły mięśni, dobrze dobranego sprzętu i sprzyjających warunków, faworyci popełniali błędy w kluczowych momentach. Pamiętamy kontuzje, po których nie zostawał ślad, ale forma nigdy już nie wracała. Narastające w drużynach konflikty, które nie pozwalały skupić się na tym, co najważniejsze. Młodych mistrzów zagubionych w dorosłości.

1dsc08205_fotor

Psychologia – to właśnie ona pozwala wyjaśnić wszystkie te tak dobrze znane scenariusze. Czasem udziela odpowiedzi, których się spodziewaliśmy, czasem odkrywa terytoria, o istnieniu których nie mieliśmy pojęcia. I jakkolwiek zawodnicy radzą sobie w takich sytuacjach – samodzielnie, z pomocą najbliższych, trenera, a czasem specjalisty w zakresie zdrowia psychicznego – mamy do czynienia z psychologią. Może nienaukową, własną, prywatną, potoczną, stosowaną na własny użytek, niepopartą badaniami, czasem błędną, a czasem opartą na doświadczeniu i dobrych przeczuciach – ale nieodmiennie stanowiącą rozwiązanie problemu mieszczącego się w obrębie psychiki. Zatem sport może funkcjonować bez psychologów, ale nie bez psychologii, w jakiejś jej czasem doniosłej, a czasem pokracznej formie.

Z perspektywy kibica, rola psychologii w sporcie jest najbardziej widoczna właśnie w spektakularnie kryzysowych sytuacjach, jakich przykłady wymieniłam powyżej. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej, widoczny gołym okiem efekt działania wielu różnorodnych czynników, zaledwie lądowanie po skoku. To, jak i gdzie wylądujesz, zależy przecież od wszystkiego, co zrobisz przedtem. Sekundy, godziny, tygodnie, lata poprzedzające start.

2dsc08353_fotor

Psychologia sportu pomaga więc zrozumieć, jak funkcjonowanie w konkretnym środowisku i sytuacji zewnętrznej, a także wewnętrznej – „we własnej głowie” – może wpływać na postawę wobec sportu, treningów, rywalizacji, a co za tym idzie, także na lądowanie – czyli wyniki na zawodach. Ale nie tylko. Sport pod wieloma względami przypomina wiele innych, znanych każdemu aktywności, może jedynie warunki sportowe są raczej ekstremalnym. Ale każdy z nas czasem zmaga się z brakiem motywacji do pracy, stresem przed egzaminem czy ważną prezentacją, każdy kiedyś wygłupił się w najważniejszym momencie, pokłócił z kimś w czasie pracy nad projektem grupowym, tak zajął się układaniem setki najczarniejszych scenariuszy, że nie miał czasu zorientować się, że żaden z ich się nie spełnił…

Wszyscy musimy ustalać cele i starać się je realizować, znosić krytykę i porażki, zmagać się z brakiem pewności siebie i wątpliwościami. Dlatego jestem przekonana, że zdobycie pewnej świadomości na temat mechanizmów działania psychiki, pomoże nam nie tylko lepiej zrozumieć swoich sportowych idoli i ulubieńców oraz rolę, jaką w sporcie odgrywamy jako kibice, dziennikarze, działacze, ale także może okazać się wiedzą przydatną w radzeniu sobie z codziennymi wyzwaniami. Przecież każdy z nas jest potencjalnym kandydatem do Mistrzostwa Olimpijskiego w tym, co robi. Ale na taki sukces nie ma szans bez ciężkiej pracy.

3dsc08208_fotor

W porządku, tyle tytułem wstępu. Mam nadzieję, że jesteście już przekonani, że warto tu wpadać raz na tydzień, żeby spędzić ze mną chwilę. Będziemy wspólnie odwoływać się do powszechnie znanych przykładów ze świata skoków, próbować rozgryźć, o co w tym wszystkim chodzi, dlaczego wtedy się udało, a innym razem nie? Dlaczego ten zawodnik wykonuje ruch ręką przed każdym skokiem? Czy to pytanie powinno było paść? Dlaczego tak a nie inaczej? Ale, przede wszystkim, gwarantuję, że znajdziemy całą masę informacji, o których nawet nie wiedzieliśmy, że ich szukamy. I pewnie nie zawsze uznamy je za zadowalające (jak głosi rozczarowujące powiedzenie, na każde pytanie w psychologii najwłaściwszą odpowiedzią jest: „To zależy”). Tak czy siak, będzie fajnie. Serio.

Skąd wiem? Właściwie rozsądnie byłoby wytłumaczyć. Otóż, jestem studentką IV roku psychologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie realizuję ścieżkę specjalizacyjną z psychologia sportu. W jej ramach ukończyłam w czerwcu roczny kurs z tego zakresu na krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Zatem choć do statusu eksperta jeszcze wiele mi brakuje, to z pewnością nie brakuje mi entuzjazmu –  zarówno do poszerzania, jak i wykorzystywania w praktyce zdobytej już wiedzy.

W porządku, zatem akapit uwiarygadniający również mamy za sobą. Czyli wszystko, co trzeba, zanim zaczniemy, już wiecie.

4dsc02259_fotor_fotor

Zdecydowanie nie chcę nikogo zanudzić, więc dziś będę powoli zmierzać ku końcowi, ale skoro już się spotkaliśmy i wytrwaliście do tego momentu, skorzystam z okazji, by wpleść jeszcze tytułem wstępu kilka informacji merytorycznych dotyczących tego cyklu. Przyda się nam to w przyszłości, moi dzielni padawani! (przepraszam, nie mogłam się powstrzymać).

Zacznijmy od historii! (nie przerywajcie czytania, będzie tylko jedna data). Psychologia, przynajmniej w swojej ściśle naukowej formie, jest dyscypliną dość młodą i w większości podręczników można znaleźć informacje datujące jej początki na drugą połowę XIX wieku, kiedy to zakładano pierwsze laboratoria psychologiczne. Natomiast pierwsze badania z zakresu, można z obecnej perspektywy powiedzieć, psychologii sportu, przeprowadził już w 1897 roku Norman Triplett, który zaobserwował, że cykliści jeżdżą szybciej, gdy są obserwowani (chociażby przez kibiców) oraz gdy ze sobą rywalizują, niż kiedy jadą w samotności. Zjawisko to nazywa się facylitacją społeczną (o widzicie, już pierwszy ciekawy fakt psychologiczny!) i będziemy do niego jeszcze powracać, bo nie jest (jak większość zjawisk w psychologii) całkowicie uniwersalne. Dla bardziej zainteresowanych dodam, że warto kojarzyć jeszcze jedno nazwisko – za prawdziwego ojca psychologii sportu uważany jest bowiem Coleman Roberts Griffith, który na początku XX w. prowadził badania w dziedzinie psychologii sportu i założył pierwsze poświęcone jej laboratorium na Uniwersytecie Illinois.

5dsc08596_fotor

Mamy zatem już pewne ramy czasowe, na koniec powiem więc jeszcze w kilku słowach, czym i w jaki sposób zajmuje się psycholog sportu w pracy z zawodnikami.

Od razu warto zaznaczyć, że kluczowa jest współpraca specjalistów z różnych dziedzin, tak, abyśmy nie próbowali rozwiązywać problemów psychicznych poprzez zwiększenie treningu fizycznego, ani braków fizycznych (czasem oznaczających po prostu niewystarczające predyspozycje) technikami psychologicznymi, co zdarza się niestety dość często. Nie ma natomiast wątpliwości, że do zaprezentowania pełni możliwości fizycznych niezbędne są też pewne psychiczne umiejętności, które, i tu radosna informacja, można nabyć. Oczywiście, pewne cechy charakteru czy wcześniej wykształcone nawyki, mogą pomagać lub utrudniać funkcjonowanie w sporcie, ale w większości typowych przypadków, ten negatywny wpływ możemy przynajmniej do pewnego stopnia ograniczać.

6dsc01499_fotor_fotor

Podstawowymi elementami niezbędnymi do wykorzystania pełni swojego potencjału fizycznego są pewność siebie, kontrola emocji (zwłaszcza lęku, złości, frustracji), umiejętność koncentracji oraz odpowiednia motywacja (zwana motywacją sukcesu, o tym też w swoim czasie porozmawiamy). To właśnie wspieranie rozwoju w tych dziedzinach jest podstawowym zadaniem stosowanej psychologii sportu (psychologia akademicka będzie się natomiast zajmować rozwijaniem naszego rozumienia działających w tych aspektach mechanizmów poprzez prowadzenie różnorodnych badań naukowych).

Oprócz tego, psycholog wspiera zawodnika w momentach z różnych względów trudnych czy przełomowych, jak kontuzje, odejście ze sportu czy różnego rodzaju kryzysy. Ale to, jak sobie z nimi radzimy, jest, jak już wspominaliśmy, rezultatem codziennej pracy i postaw, które przyjmujemy w zupełnie zwyczajne dni.

7dsc05761_fotor_fotor

Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że zadaniem psychologa jest nie tylko praca z zawodnikiem i zespołem (który to zresztą także wpływa na samego specjalistę, nie jest to wyłącznie jednostronna relacja typu „powiem ci teraz, jak masz żyć”). Jak zauważa prof. Zdebski w powszechnie cytowanym modelu, podobne zależności łączą psychologa z trenerem – obie strony mogą się od siebie wiele nauczyć, a poprzez kontakt z trenerem i wpływanie na jego postawy, pośrednio oddziałuje się także na jego zawodników(!). Tą kwestią zajmiemy się szerzej w odpowiednim momencie, teraz wypada jednak zaznaczyć, że w przypadku pracy z dziećmi i młodzieżą, kolejną stroną tej wymiany wiedzy i doświadczeń stają się ich rodzice.

Opisy konkretnych technik i metod wykraczają już poza ramy dzisiejszego felietonu – będziemy je sobie przybliżać powoli, po kolei, podczas omawiania konkretnych kwestii. W tej chwili mogę jedynie uchylić rąbka tajemnicy: z okazji tego, że jesień dla niemal wszystkich (we wrześniu uczniów, w październiku studentów, a w listopadzie kibiców i skoczków narciarskich) jest okresem niejako otwierającym, czasem na wyznaczanie celów i realizowanie ich, za tydzień porozmawiamy właśnie o tym – jak dobrze konstruować cele, aby móc do nich z radością dążyć? Bo, jak się przekonamy, nawet najlepsza motywacja na niewiele się zda, jeśli nasze cele nie są właściwie określone.

8dsc07724_fotor

Widzimy się zatem za tydzień, a na razie po więcej informacji ciekawskich odsyłam do artykułu profesora Jana Blecharza, na którym to tekście oparłam dzisiejsze wprowadzenie:

Blecharz, J. (2006). Psychologia we współczesnym sporcie – punkt wyjścia i możliwości rozwoju. Przegląd Psychologiczny, 49(4), 445-462.

Magdalena Celuch

Wszystkie zdjęcia autorstwa Joanny Malinowskiej

Leave a Reply