Za oknem, co prawda, nie świeci już słońce a unoszą się tumany mgły, jednak drzewa wciąż zastanawiają się, czy nie wypuścić pąków, w Bieszczadach kilka dni temu padł rekord dodatniej temperatury w listopadzie…

Jakby ktoś nie zauważył, wielkimi krokami nadchodzi sezon zimowy. 😀

Już za tydzień do Wisły, z bliska i z daleka, zjadą się skoczkowie, aby zainaugurować kolejny cykl Pucharu Świata. Trzymajmy więc kciuki, aby właściwe służby nie tylko zdążyły wyprodukować odpowiednią ilość śniegu, ale także zdołały powstrzymać go przed stopieniem. Bo inaczej, czekają nas narty wodne albo – w najlepszym razie – powtórka z letniego grand prix.

Dla przypomnienia – tak skocznia w Malince wygląda w czasie prawdziwej zimy.  fot. M. Bryś

Tak, niesprzyjająca zimowym sportom aura mocno mnie niepokoi. Zdumiona jestem natomiast zupełnie czymś innym.

Cisza. Błoga cisza, spokój i raj dla nerwów. Żadnych balonów spektakularnie nadmuchiwanych przez działaczy i media. Żadnych miejsc na podium rozdawanych na wyrost. Żadnych entuzjastycznych prognoz. Żadnych gruszek na wierzbie ani kanarków na dachu.

No prawie. Chcąc być całkowicie uczciwą, muszę wspomnieć o pewnym optymistycznym wywiadzie, jakiego udzielił prezes Tajner.

Nie dane było jednak ani kibicom, ani dziennikarzom długo cieszyć się błogą wizją triumfów naszych skoczków, bo nagle przyszedł (grumpy) Kot Maciej i ściągnął wszystkich na ziemię, wyjaśniając, że owszem, forma formą, porządne przygotowanie przygotowaniem, ale pierwsze zawody w sezonie rządzą się własnymi prawami i rozsądniej będzie nie się napalać na natychmiastowe sukcesy.

Po. Prostu. Maciej. fot. J. Malinowska

– Dobrze gada – mruknęłam z uznaniem po przeczytaniu tej wypowiedzi. – Dać mu dżemu.

Muszę wyznać, że Maciejowe – rozsądne, ale często optymistyczne inaczej – podejście do świata, rozczula mnie nie od dzisiaj. Prezesa Tajnera chyba trochę mniej, bo niezwłocznie odniósł się do słów niesfornego skoczka, wyjaśnił co, miał na myśli, a potem powtórzył swe miło brzmiące prognozy.

Prezes jest jednak prezesem i ma prawo mówić, co uzna za słuszne. To już taka tradycja i byłoby nawet dziwne, gdyby u progu sezonu, nie mówił nic. Nie wiem jak Wy, ale ja czułabym się wtedy niczym dziecko na Wigilii bez choinki albo kibic na konkursie skoków  bez Waltera Hofera. 😛

Ale reszta świata (prawie) milczy jak zaklęta. Mnie zaś, w dzień i w nocy, dręczy pytanie – z jakiego powodu? Dlaczego nikt z całych sił nie dmucha balona ani nie typuje czarnych koni? Czemu nikt nie wypytuje radośnie zawodników o ich oczekiwania względem nadchodzącego sezonu?

Prezes Tajner patrzy w przyszłość. fot. M. Ciasnowska

Nie, nie uwierzę, że w kraju zdobywcy Kryształowej Kuli 2018 i drużynowych mistrzów świata, nagle spadło zainteresowanie skokami! Frekwencja na lipcowych zawodach LGP w Wiśle oraz tajemnicze akcje przy okazji zakupu biletów na konkursy w Zakopanem, świadczą o czymś zupełnie przeciwnym. Nikt nie ma wątpliwości, że pospolite ruszenie kibiców zamelduje się w styczniu w stolicy Tatr.

No więc, co? Ludzie wyciągnęli wnioski z wydarzeń poprzednich sezonów? Nie. To absolutnie niemożliwe. 😀

A może ktoś rzucił zaklęcie na dziennikarzy? Przysięgam, tym razem, nie ja. Niewykluczone, że trener Horngacher ma jednak na etacie inną specjalistkę. 😀 Albo sam maczał palce w tej ciszy… Nie wiem i konia z rzędem temu, kto mi tę tajemnicę przekonująco wyjaśni.

A trener Horngacher cza… To znaczy – planuje. fot. M. Ciasnowska

Wiceprezes Ewa śmieje się, że to oczywiste – dziennikarze i kibice ze zrozumieniem przeczytali mój zeszłoroczny felieton i zastosowali się do uprzejmych sugestii.

Cóż, aż takiego wpływu na szeroką opinię publiczną, nie śmiałabym sobie przypisywać. Bliższa jestem temu, aby zgodzić się z opinią naszej fanklubowej koleżanki Ani K. – wszyscy milczą, bo boją się riposty Kota.  A z Kotem – jak wiadomo – żartów nie ma i kropka. 🙂

Idę pakować dżem.

***

Od lat mam tak, że patrzę, analizuję, wyciągam wnioski, a później przerabiam wszystko na słowo pisane. Celem moich obserwacji są ludzie, życie jako takie oraz kilka innych rzeczy, w tym skoki narciarskie. O życiu i innych rzeczach pisuję w innych miejscach, ale o skokach narciarskich – a zwłaszcza o ludziach w skokach – popiszę sobie tutaj. Może czasem ktoś przeczyta. 🙂

Leave a Reply